Hipochondria – objawy, przyczyna i leczenie

Autor: nianiaogg

Hipochondria jest zaburzeniem, które dotyka między 4-9% populacji. Należy do grupy zaburzeń nerwicowych, a objawy hipochondrii są niezwykle charakterystyczne Chory stale jest skoncentrowany na swoim zdrowiu, dostrzega najmniejsze nawet objawy choroby i przesadnie je analizuje. Bardzo często czuje się źle i korzysta z porad lekarzy i wizyt lekarskich. Osoba hipochondryczna nawet naturalne reakcje organizmu traktować może jako objaw i przejaw choroby.
Hipochondria objawy ma nie tylko somatyczne (najczęściej wyrażające się ponadprzeciętną częstotliwością odczuwania bólów mimo braku realnej choroby), ale również psychologiczne – mamy tu do czynienia ze stanami depresyjnymi, poczuciem krzywdy,a w toku rozwoju choroby również poczuciem odrzucenia – otoczenie osoby hipochondrycznej zaczyna bowiem po pewnym czasie ignorować jej objawy. Hipochondrii towarzyszyć mogą depresja, zaburzenia obsesyjno -kompulsywne, ataki paniki, zaburzenia lękowe.

Hipochondria – przyczyny

Przyczyny hipochondrii nie są do końca znane. Mówi się o urazach dziecięcych wynikających z przedwczesnych śmieci bądź choroby w rodzinie, o braku miłości w dzieciństwie (hipochondria byłaby wtedy metoda na zdobycie zainteresowania bliskich), jak również o poczuciu oddzielenia ja od ciała u osoby z hipochondrią, która przez badania i odczuwanie bólu stara się swoje własne ciało poznać. Jeszcze inną teorią wyjaśniającą hipochondrię jest przeniesienie objawów nerwicowych na objawy somatyczne (chory, którego wewnętrzne konflikty i napięcia są tak silne, że rozwija w sobie zaburzenia nerwicowe, podświadomie uważa, że lepiej jest być chorym fizycznie niż psychicznie- stąd zamiast klasycznej nerwicy, mamy hipochondrię)

Hipochondria – leczenie

Leczenie hipochondrii jest trudne, chory bowiem nawet jeśli rozumie mechanikę choroby nadal odczuwa realne dolegliwości somatyczne. Skuteczna jest psychoterapia (głównie leczenie hipochondrii odbywa się metodą poznawczo – behawioralną). Niekiedy skuteczne bywają niektóre środki przeciwdepresyjne (głównie fluoksetyna) oraz placebo.

Hipochondria internetowa

Rozwój internetu doprowadził do pojawienia się zjawiska, które możemy nazwać hipochondrią internetową. Polega ona na tym, że chor, zamiast do lekarza pierwsze swe kroki kieruje do doktora Google, i poszukując wyjaśnienia objawów zwrotnie coraz mocniej przekonuje się o swojej chorobie. Zamiast skonsultować się z lekarzem, przeżywa lęki i strach o swoje zdrowie, wynikający z błędnej autodiagnozy. Hipochondria internetowa znana jest też jako cyberchondria.

Podziel się

Tagi: , ,

Data wpisu: wtorek, Listopad 3rd, 2009, godz. 09:00. Kategoria Psychiatria.

Komentarze (45) do tekstu “Hipochondria – objawy, przyczyna i leczenie”

  1. online pisze:

    dlaczego nie:)

  2. karolina pisze:

    Jezu! to ja mam takie objawy tej choroby:(((
    Jak to leczyć??

  3. Ola pisze:

    Boze, jestem hipochondryczka! Co mam z tym zrobic? Mialam juz kilka atakow paniki. Naprawde balam sie ze cos mi jest i ze umre. Wiedzialam ze to nie jest normalne ale nie wiedzialam ze hipochondria to tak powazna choroba :(

  4. Karola pisze:

    Ja też sie mecze z hipochondrią lekami nerwica a co do hipochondri doktora googla to zgadzam sie z tym w 100 % zawsze jak coś wyczytam to sie wkrecam ze to mam albo tamto zamiast isc do lekarza.A tak na marginesie to lecze sie sympramolem

  5. Kasia23 pisze:

    No to witajcie w klubie- jak to sie zawsze mowi… Ja juz od kilku miesiecy walcze ale bywa roznie. Ubzduralam sobie chorobe serca (oczywiscie po przejsciach juz innych chorob rowniez) ciagle bije szybko, puls tez wysoki, dziwne mrowienia w okolicy serca i ten nieuzasadiony niepokoj, lek,strach :( U lekarza bylam, badania porobilam i wszystko niby jet ok ehhh A mimo to siedze na necie i ciagle sie doszukuje… to jest okropne :(

  6. ewa pisze:

    Heh, mam to samo. Zaczęło się od nerwicy lękowej.teraz jadę na fluoksetynie, nie wiem czy pomaga.Na pewno nuda sprzyja hipochondri i nasileniu objawów nerwicy. Ja mam dolegliwości przeważnie psychiczne, rzadko somatyczne, ale jak zobaczę lub usłyszę opowieści o jakiejś chorobie to od razu doszukuję się jej u siebie.Nerwica jest chorobą bardzo uciążliwą i dla mnie i dla mojego otoczenia:( W ogóle temat rzeka.

  7. monika pisze:

    Moj maz jest hipochondrykiem. Wykancza wszystkich psychicznie. Obawiam sie ze to ja, a nie on wyladuje w psychiatryku! Wiec goracy apel do wszystkich wmawiajacych sobie choroby: leczcie sie poki czas!!! Zanim zniszczycie zycie sobie i innym. Przestancie czytac bzdury i zyjcie! Macie jeden czas na tej ziemi, wiec go nie zmarnujcie!!!

  8. adam pisze:

    na nerwice choruje trzy lata i prawie ja pokonalem,ale za to przyszla hipichondria no i masa robionych badan,ktos kto na to nie chorowal to nawet niewyobraza sobie jak silne bole ma hipochondryk.Najlepszym sposobem na pokonanie tej choroby jest calkowite przekonanie ze to hipochondria i ignorowanie objawow,i znalesc sobie zajecie

  9. Aneta pisze:

    Ja także mam objawy bardzo dziwne . Lekarze twierdzą ,że to nerwica, ale ja nie mogę w to uwierzyć, ponieważ nie mogę sobie wyobrazić , że nerwica może dawać takie objawy. Mam kołatania serca i robiłam 3 razy ekg serca oraz echo i usg i nic lekarze mówią , że to nerwica. Po tym doszły inne objawy nie będę ich wymieniać bo jest ich dużo. Dalej chodzenie po lekarzach i szukanie choroby. Ale nic nie znaleziono i znów lekarze twierdzą , że to nerwica. Ztego co mi wykryli to kamienie na woreczku żółciowym i przepuklina rozworu przełykowego. Ciągnie się to już pół roku , schudłam jyż 9 kg. Poczym wybrałam się do psychiatry a ten od razu stwierdził, że mam nerwicę lękową. Brałam leki i za bardzo nie czułam poprawy więc lek odstawiłam. I na tym się zakończyło. Raz jest lepiej a raz gorzej i nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, czy uwierzyć wkońcu że to nerica i czy udać się do innego psychiatry?

  10. klaudia pisze:

    ja chyba też mam tą choroobę . to jest okropne . przed urodzeniem dziecka byłam żywą osobą , szaloną nie bojącą się kompletnie niczego… po porodznie miałąm wiele komplikacji zdowotnych m.in zapalenie w obrębie rany moja 5-cio dniowa córeczka była bezemnie w domu a ja wariowałam przez tydzień w szpitalu bo nie mogłąm jej zobaczyć, póżniej zapalenie piersi,jakiś miesiąc czasu było wszystko ok. Ostatnio z ciekawości zmierzyłam sobie ćiśnienie patrze 145/90 to ja odrazu w strachu doszłam do domu patrze 140/100 zawiadomiłam pogotowie bo czułam żę umieram 160/101 wiem że sama zaczełam się napędzać ale było ze mną coraz gorzej.dali mi tabletke na uspokojenie i jakoś zasnęłam mój mąż zajął się dzieckiem.teraz dzień w dzień czuje że mam ciśnienie cały czas wyszukuje u siebie jakiejś choroby .ostatnio zmierzyłam znowu patrze 151/95 i mówie nie nie wkręcam sobie tylko naprawde mam wysokie ciśnienie, odrazu pobiegłam do lekarza , przepisali tabletki na uspokojenie i lekkie na ciśnienie.staram się nie myśleć o tym ciśnieniu ale się nie da:( już mam dosyć życia w ciągłym strachu a nikt nie potrafi mi pomóc mi mnie zrozmieć:(

  11. j23 pisze:

    To nie tak. Internet jest od tego by szukać. Człowiek jest od tego by się przejmować. Dopóki jest zupełnie zdrowy jest macho – kpi sobie nieraz z chorych, a jak cokolwiek zacznie dolegać, choćby drobiazg, to każdy jest hipochodndryk.
    Lekarze najlepiej wyeliminowaliby internet, bo im robi konkurencję, potem biblioteki i księgarnie, a najlepiej nie uczyć ludzi czytać i pisać, i będzie im można każdy kit wcisnąć. Sami nie potrafią prawie niczego leczyć.

  12. Danuta pisze:

    o rany, nie myslałam ,ze tyle osób na to “choruje”. Nie jestem hipochondrykiem, i wydaje mi się, że nie macie co robić, że wciąż wmawiacie sobie te choroby..znajdźcie sobie drugą pracę, spotykajcie się ze znajomymi, idźcie na studia, cokolwiek, aby stres przerzucić na coś innego!! moj chłopak chyba na to choruje, bo wciąż chodzi po lekarzach, wmawiają mu,że wyniki badan wskazują na całkowite zdrowie. On natomiast ciągle mi wmawia,ze jest nieuleczalnie chory..pali papiersy-to rak płuc, szybciej mu serce bije- to niedługo zawał, wyczytał, że z tym sercem to moze być białaczka. Masakra, to jest chore..Ten internet to faktycznie przeraża go, poczytał troche i co najbardziej mu pasował to do siebie przypasował. codziennie inna choroba.. ALE POKAZAŁAM MU WASZE KOMENTARZE, ŻE TO MUSI BYĆ TA NERWICA- HIPOCHONDRIA, MAM NADZIEJE, ŻE UDA MI SIĘ GO PRZEKONAC NA WIZYTE U PSYCHIATRY..TROCHE MU SIĘ POLEPSZYŁO BO WIDZI, ŻE NIE TYLKO ON SOBIE WYMYSLA CHOROBY..A Z TEGO CO JA ZAUWAZYŁAM TO TA CHOROBA ZACZYNA SIĘ OD SERCA..PRAWIE KAZDY Z WAS O TYM WSPOMINA..powodzenia

  13. Klaudia pisze:

    6miesięcy poczułam silny ucisk w klatce piersiowej, uczucie, jakby słoń stanął na mostek. Panika, umieram! Udałam się do internisty, ten dał zastrzyk, prawdopodobnie ketanol. Nie pomogło. Udałam się do neurologa, stwierdził, że nerwica, dostałam leki uspokajające itd, itp… nie pomogło. Udałam się do kardiologa, serce zdrowe, ciśnienie w porządku. Nic. Dalej uczucie ucisku. Dwa tygodnie temu znów poczułam ten ucisk, godzina 1.00, jedziemy na izbę przyjęć, badania w porządku, serce w porządku, płuca w porządku, krew w porządku, nie ma stanów zapalnych w organiźmie. Co jest? Nie wiem, ciągle się denerwuje, boje, wmawiałam sobie, że to rak przełyku lub tętniak na aorcie(oczywiście dlatego, że naczytałam się o tym w internecie) jak powiedziałam lekarzowi o obawach moich, po prostu zaczął się śmiać. Każdy ból sprawia, że myślę, że umre. Wczoraj poczułam drętwienie dziąsła… oczywiście stałam z lusterkiem w paszczy i oglądałąm co się tam dzieje. Jakieś zaczerwienienie, sprawdzam w internecie objawy – rak jamy ustnej, Boże, przecież u mnie w rodzinie to było! Płacze, spać nie mogę. Rano pojechałam na izbę przyjęć do dentysty i wiecie co? Nic! Małe zadrapanie, być może od szczoteczki do zębów. Jak powiedziałam, że myślałam, że to rak, pani zaczęła się śmiać, do raka dalego – powiedziała. Chyba jestem hipochondrykiem, chłopak ciągle mi to mówi, ale ja myślę, że naprawdę jestem poważnie chora, a żaden lekarz nie jest w stanie mi pomóc lub zdiagnozować choroby. Boję się panicznie raka, tyle go było w mojej rodzinie. Każdy ból tłumaczę sobie, że to pewnie rak. To straszne… ile nerwów trace.

  14. Justyna pisze:

    Klaudia, 99% objawów, odczuć i myśli opisanych w Twojej wypowiedzi doświadczyłam na sobie, z tym wyjątkiem, że zamiast ucisku w klatce miałam tachykardię (znacznie przyspieszone bicie serca), z czym oczywiście o 2.00 w nocy trafiłam na izbę przyjęć. Jeśli chciałabyś ze mną pogadać, daj znać w kolejnym komentarzu :)

  15. A pisze:

    Idę w tym tygodniu do psychologa, bo najprawdopodobniej jestem hipochondryczką. Zresztą wolę nią być, niż faktycznie chorować na to, co czasem ubzdura mi się w głowie… Ostatnio leżałam w szpitalu przez ból brzucha, który nie dawał mi żyć od paru miesięcy (czułam go dzień w dzień, bez chwili przerwy). Okazało się, że tego sobie “nie wymyśliłam”, ale że to taki zespół chorobowy o podłożu nerwowym- im bardziej się tego bałam, tym bardziej mnie bolało. Pokręcona sprawa, było dużo stresu, płaczu i nieprzespanych nocy. Tak jak Wy nie raz pomyślałam, że mogę umrzeć: “a jak coś mi tam pęknie?”, “a jak mam jakieś krwawienie wewnętrzne i nawet o tym nie wiem?”.
    Chciałabym powiedzieć coś bliskim osób, które są bardzo ostrożne i uważne względem swojego zdrowia: ludzie, którzy mają taką przypadłość nie zmyślają objawów, ale na prawdę je czują. Każdy by zbzikował. To nie tak, że ja sobie udaję ból, żeby być w centrum zainteresowania. Ten ból na prawdę istnieje i męczy.
    Teraz znowu coś gdzieś czuję i nawet nie szukam tego w googlach, bo po co? Przecież nie przestanie boleć od czytania w internecie. Staram się w siebie nie wsłuchiwać, bo w organizmie zawsze coś się dzieje, porusza i to, że czasem się to poczuje nie znaczy, że jest się śmiertelnie chorym… To się wydaje takie proste, kiedy to piszę, ale sama wiem, że nie jest łatwo zawsze o tym pamiętać.
    Dlatego idę do psychologa, który na pewno da mi jakieś wskazówki jak z tym żyć i Wam też radzę. I bardzo proszę, nie szukajcie w googlach, żaden szanujący się lekarz na pewno nie umieszcza na jakichś forach opisów chorób… Jeśli już, to po prostu idźcie do prawdziwego lekarza, żeby Was uspokoił.

  16. Hipochondryczka pisze:

    Ja mam bardzo silną nerwice… i do tego doszła hipochondria…
    Wiem jak może uprzykrzać życie.. najlepszym sposobem na niemyślenie o chorobach jest zajęcie się czymś.:)
    Wiem ,że powinnam się leczyć co nawet stwierdził lekarz rodzinny;)
    Gdyby był psychiatra w moim mieście nie zastanawiałabym sie ani minuty! od razu poszłabym ,a na pewno żyłoby mi się lepiej,bez obaw ,że zaraz umrę;)

  17. ola pisze:

    ta choroba jest straszna.od roku potrafię wmówić sobie każdy ból.każdy narząd ,kość,”chorowałam” już na białaczkę ,cukrzycę, raka jelita , miałam krwotoki wewnętrzne itp. itd. po wizycie u lekarza i badaniach ból znika w minutę. ciężko to przyznać ale teraz przyszedł czas na psychiatrę :)

  18. Cycek pisze:

    ja pamietam ze jak jeszcze bylem malym dzieckiem to juz wtedy ciagle sie balem jakichs chorob, czesto miewalem goraczke i zawsze wtedy balem sie ze temperatura podskoczy mi do 42 stopni i ze umre, przez to przestalem prawie wogle wychodzic z domu bo balem sie ze sie przeziebie, a tak siedzac w domu to czlowiek sobie jeszcze wiecej chorob potrafi wymyslic. Cały czas boję się jakiejś choroby, jak jedna rzecz mi przejdzie to góra przez pare dni jest spokój, a potem znowu coś innego mnie zaboli i już znowu się boję że to coś śmiertelnego. A od kiedy mam internet to potrafię po pare godzin dziennie siedzieć przy kompie i szukać sobie różnych chorób. Ostatnio chorowałęm na raka krtani, potem na raka płuc, później bałem się że mam jaskrę i że oślepnę, następnie miałem znów raka krtani a teraz strasznie się boję raka nosogardła, ponieważ od miesiąca mam zatkany nos i boli mnie ucho, a wyczytałem że takie są objawy. Ale jak tak czytam o tej hipochondrii to cieszę się że to tylko hipochondria, a nie że mam naprawdę raka nosogardła…

  19. kinga pisze:

    Ja się leczę u psychiatry na hipochondrię, bo tak sobie wmówiłam objawy choroby, że na prawdę byłam fizycznie chora i nie mogłam przejść 100 metrów, bo miałam koszmarne zawroty głowy i palpitacje serca, nachodziłam się do wieeelu lekarzy i nic mi nie wykryli, wszystkie badania idealnie w normie, aż w końcu jeden mądry neurolog obejrzał moje wyniki i wysłał mnie do psychiatry. Po miesiącu kuracji lekiem antydepresyjnym i czymś tam jeszcze (podejrzewam teraz, że to jest placebo :) , objawy ustały. Od pół roku żyję normalnie i jestem o dziwo zdrowa jak rydz.

  20. M pisze:

    Niestety mnie również to dotknęło.. kazda najmniejsza nieprawidlowosc wykryta w moim organizmie sygnalizuje u mnie wielką chorobę.. dopiero po wizyzcie u lekarza chce mi się śmiać,ze nic mi nie jest..ale za moment przychodzi druga choroba i trzecia i tak dalej.. nawet ciezko jest o tym mówić bo sama myśl wzbudza we mnie stany lękowe.. mam nerwice lękową i wegetatywną.. dopiero 20 lat.. przepisane leki od psychiatry okazaly sie tak silne,ze mdlałam.. takze boje sie juz isc z prośbą o pomoc by nie dostac jakiegos swiństwa.. a sama sobie poradzić nei umiem.. :( ( co tu robić… poradzcie..

  21. Kasia pisze:

    Witam
    Z zapartym tchem czytam i nie wierzę,że takich jak ja jest aż tylu… podobnie zmagam się sama ze sobą, rodzina ma już dość,w pracy nie mam innego tematu jak moje wyimaginowane choroby,nie ma części ciała,która by mnie nie bolała,chodzę po lekarzach, wydaję pieniądze, badania wychodzą ok,i na chwilę się uspokajam,a później znowu drążę,że usg pewnie mi źle zrobiono,że wyniki badań może pomylili … mam dość,ale to jest silniejsze ode mnie :( najgorsze to, że ostatnio w brzuchu wyczułam jakieś zgrubienie,które mogę przesuwać i już czarne myśli, drgawki, stres, brak snu , mania dotykania i macania sobie brzucha … byłam u lekarza i stwierdził,że to jelita sobie wyczuwam, ale oczywiście mu nie wierzę i zastanawiam się do jakiego lekarza iść znowu, żeby upewnić się,że to nie rak … mam 30 lat,cudowną córeczkę, męża,a tracę czas na ciągłe umartwianie się, boję się,że coś przeoczę ,a później może okazać się za późno …. pomóżcie

  22. Monika pisze:

    Droga M, z komentarza na górze- polecam autosugestie… i pisze to bez ironii- autosugestia powtarzana ciągle do tak zwanego pożygu przed lustrem, lub przed snem. Chodzi o to, ze często mamy złe,stare schematy myślowe w głowie (skoro hipochondria stamtąd sie bierze) i zniszczenie ich pozwoliloby ozdrowiec. Zadajcie sobie pytanie,czego sie boicie,skad (Waszym zdaniem) sie to bierze, ułóżcie formułkę przeciwstawną, np. do schematów typu: “myślę, że mam chore serce, boję się, ze umrę bo tak naprawdę nikt nie mógłby mi pomóc” mozna ulozyc cos takiego- “bardzo kocham swoje serce,WIEM ze jestem zdrowa, świat jest przyjazny… itd”
    Brzmi to banalnie, ale moze warto sprobowac zwalczac umysł jego własną bronią?

  23. el pisze:

    też mam czasem takie odczucia, jednak czytając wasze komentarze serio śmiechem można się natychmiastowo wyleczyć. w kabaretonie ta stronka pewnie miałaby pierwsze miejsce. czego to nie wymyśli sobie człowiek z nudów , teraz wiem co mój mąż czasem myśli jak ciągle latam do lekarza z byle powodu hi hi

  24. problemy z sercem i kręgosłupem i nie tylko - forum medyczne pisze:

    [...] mi się że możesz cierpieć na Hipochondrie, więcej możesz poczytać np. tutaj na jej temat : Hipochondria – objawy, przyczyna i leczenie – Psychosfera . Myślę, że powinieneś to zobaczyć i zastanowi się czy to właśnie nie jest przyczyną [...]

  25. Ines pisze:

    Ja też jestem hipohondryczką i utrudnia mi to życie.. Zawsze gdy jestem sama mam wrażenie, ze z moim sercem jest coś nie tak, np teraz ubzdurałam sobie, że mam duszności… ;/ gdy mocno boli mnie głowa( migrena) to mam wrażenie, że dostanę wylewu, co chwilę schizuję, gdy idę spać to to wszystko najbardziej się nasila.. gdy wpadam w pierwszą fazę snu to budzę się z uczuciem lęku, że źle oddycham itd, mam manię sprawdzania bicia serca.. potrafię torobić nawet 10 razy w ciągu minuty :( pamiętam, że z tym sprawdzaniem to miałam od zawsze.. do tego wszystkiego dochodzi też to, że mam nadwage.. to tym bardziej potęguje te lęki… nie umiem sobie z tym poradzić, do lekarza nie pójdę, bo się boję obsmiania. Tylko gdy ktoś obok mnie jest, to te objawy znikają… to jest okropne! :(

  26. kasia pisze:

    ja wczoraj wczoraj byłam u neurologa z mym 6 letnim synem i neurolog stwierdził że mój mały neurologicznie jest w 100% zdrowy za to jest hipochondrykiem. powiedzcie mi kochani co mam dalej robić jak i gdzie go leczyć?

  27. Magda pisze:

    Ja również mam problemy z podobnymi objawami. Oczywiście korzystałam już z pomocy kilku specjalistów, ale skończyło się tylko na tabletkach uspakajających, które w rzeczywistości nie rozwiązywały problemu.Postanowiłam odstawić i leki i poradzić sobie sama, ale uwierzcie, że to nie łatwe chociaż człowiek bardzo by chciał, to sam sobie z tym problemem nie poradzi. Czytałam wiele opinii na forach i wiem jedno, trzeba szukać specjalisty do skutku, ale takiego który dostosuje leki odpowiednie do objawów i sytuacji życiowej , a nie wypisze receptę na odczepne. Ja chyba zdecyduje się na prywatną wizytę u psychiatry może wtedy lekarz będzie miał trochę inne podejście do całej sprawy.Nie bójmy się mówić o naszych odczuciach i objawach , które nas dręczą , bo tylko tak specjalista jest w stanie zastosować odpowiednie leczenie.

  28. No ja pisze:

    Mam tą hipohondrie na bank. Nawet znalazłem się tutaj, wpisując w google “Objawy hipohondrii”. Dość już mam tego, co tydzień mam coś nowego. “Miałem” już ze cztery razy raka płuc, dwa razy raka żołądka, dwa razy raka krtani, raka języka, cukrzyce, shizofrenie (to było najgorsze, nie wiem czemu automatycznie zacząłem się zachowywać prawie jak schizofrenik, tydzień później samo przeszło), i wiele wiele więcej.
    Kiedyś wyskoczyło mi takie małe zaokrąglenie obok “Kaloryfera” to byłem pewny że to też rak cholera wie czego. USG (chyba) wykazało, że to tylko nadwyrężony mięsień, który dosyć bardzo mi urósł od kopania działki szpadlem bez przerwy przez 2 godziny.

    Teraz przynajmniej wiem co mi jest, ale boje się, że jak kiedyś będę miał prawdziwe objawy choroby, oleje je myśląc, że znowu mnie ta hipohondria łapie.
    Boże, ja mam dopiero 16 lat…

  29. A pisze:

    Napisałam na tej stronie komentarz w listopadzie 2011 r.
    Teraz piszę po raz drugi, bo chcę coś przekazać Wam wszystkim, którzy też tu pisaliście, oraz osobom, które wchodzą na tę stronę szukając pomocy.
    Jak wcześniej mówiłam, miałam duży problem z bólem. Poszłam do psychologa- nie do psychiatry, zalecam wszystkim najpierw wizytę u psychologa. Nie brałam psychotropów, poradziłam sobie bez nich. To znaczy, nadal borykam się ze strachem przed śmiercią, ale nie w takim stopniu jak wtedy. Wtedy leżałam dniami, tygodniami pod kołdrą z myślą, że umieram. Teraz normalnie żyję, chociaż nie ukrywam, że w głowie często pojawia mi się zasrany lęk, że umrę. Ale jest ok.
    Na terapii okazało się, że te wszystkie lęki zostały uruchomione w momencie, gdy poczułam realne zagrożenie śmierci, tzn w momencie, gdy zostałam mocno pobita wracając z imprezy.
    Myślę, że większość hipochondryków i tanatofobów początku swoich problemów może doszukać się w sytuacji z przeszłości, w której znaleźli się w pewnym zagrożeniu. Kiedy znajdziecie przyczynę swoich problemów, łatwiej będzie się Wam z nimi uporać. Tak jest w moim przypadku. Teraz potrafię się śmiać z tego, że się boję, kpić z bólu, który chce mnie zastraszyć.
    A dla osób, które potrzebują wskazówek na teraz, które czytając mój wpis mają duży problem: musicie wiedzieć, że nie zapanujecie nad swoim ciałem, co ma się dziać, to będzie się działo. Nie ma nic złego w badaniu się u lekarza, jeśli odczuwacie taką potrzebę- nie wstydźcie się tego, bo macie do tego prawo. Jeśli w tym momencie coś Was bardzo boli, idźcie do wanny i weźcie gorącą kąpiel, ona Was rozluźni. Starajcie się w siebie nie wsłuchiwać. Organizm ciągle funkcjonuje, a przy tym czasem coś się poruszy, coś zakłuje, coś zaboli. To normalne. Pomyślcie o tym, co macie do zrobienia dzisiaj, jutro, za tydzień i zróbcie to Zapracowany człowiek nie ma czasu na te wstrętne myśli. Jeśli to możliwe, to zapiszcie się do dobrego psychologa, on Wam pomoże znaleźć źródło problemu, a jak je znajdziecie, to sami będziecie się dziwić, że na to wcześniej nie wpadliście. I wszystko stanie się o wiele łatwiejsze. Wszystko będzie dobrze, trzymam za Was kciuki i życzę powodzenia. Doskonale rozumiem, jak to jest.

  30. Kasia pisze:

    Czesc wszystkim.Ja ostatnio jestem bywalczynia na wielu forach,oczywiscie medycznych.Jak wiekszosc tutaj “przeszlam juz wiele chorob” od raka zoladka, przelyku,tetniakow,zapalenia naglosni bo wystaje z gardla do udaru mozgu czy zawalow.Obecnie “choruje na stwardnienie rozsiane,borelioze i inne ktore maja podobne objawy”.Strach zaczal paralizowac najbardziej gdy zapytalam doktora googla…- zawroty glowy, objawy.No i sie zaczelo… Z kazdym dniem zaczely przychodzic coraz to niee objawy wlasnie stwardnienia rozsianego.Czytalam,czytalam i czytalam coraz wiecej.Obecnie mam juz lewostronny niedowlad ciala.Od lekarzy nie wychodze juz dlugo.Rezonans glowy, czysty.Jak do tej pory czekam na wyniki na borelioze i inne.Wyszlo jedynie ze mam wysoki poziom zelaza ale juz drugie jego badanie wyszlo dobrze.Nie wiem co sie dzieje,ale wiem jedno ze zaczelam tsk strasznie chorowac jako nastolatka gdy moj ukochany tata zaczal pic.Niedawno znow wszystkie chorobska mi wrocily,a wrocily z dniem gdy tata sie bardzo rozchorowal,dwa lata temu zmarl.Nigdy tak nie cierpialam jak po jego stracie.Teraz i tak nie wiem czy faktycznie jestem chora czy to hipochondria bo ciagle robie badania pod katem stwardnienia rozsianego.Biore xanax 3 razy dziennie i jest ciut lepiej,ciut…Konkluzja? Badajmy sie ale u lekarzy,dr google potrafi zapanowac nad naszym zyciem.Z moim tak zrobil.Niszczy mi zycie za kazdym razem jak otworze strone.Ja sie juz chyba nigdy nie wyluzuje i nie wylecze.Pozdrawiam was wszystkich.

  31. Norbert pisze:

    U mnie zaczęło się tak:
    Wiosna 2011, 3-4 godzina nad ranem, bierze mnie straszliwy lęk po przebudzeniu, nie wiem co się dzieje, serce bije w strasznie szybkim tempem, drgawki, pot, ale jednocześnie jest mi cholernie zimno. Po chwili wydaje mi się, że mam chore jelito grube, że nie zdołam się wypróżnić( tu się nie śmiejcie :( ) i umrę, mało co nie zemdlałem. Wtedy miałem 17 lat. Noce były straszne,okropne wręcz, przede wszystkim przez ten lęk, który jest nieznośny. Co chwila latałem na kibel, dosłownie, nie mogłem wyjść na miasto, jechać autobusem, cokolwiek, bo bałem się, że będę musiał skorzystać z kibelka. Za jakieś 2 miesiące umiera mi bliska osoba, wtedy dostałem okropnego ataku, chociaż wiedziałem już wcześniej, że umrze, bo nie było żadnych szans. Pojechałem do szpitala, z okropnym bólem serca, bo wziął mnie lęk, że mi pęknie serce, dlatego, że kilka dni wcześniej słyszałem, że jest to możliwe naprawdę, gdy komuś umrze bliska osoba. A byłem bardzo z nią związany. Na pogrzeb nie mogłem iść, ale jakoś się przełamałem, chociaż to była tak ciężka sprawa dla mnie, a atak się potęgował z minuty na minutę. Rzuciłem szkołę, po pierwszym ataku już nie dawałem rady do niej chodzić przed tym lękiem, chociaż nie miałem żadnych w niej problemów, zacząłem pić trochę pomagało. Potem zacząłem brać relanium, załatwiałem go sobie, chociaż jest na receptę i piłem z alkoholem. Czasami kilka tabletek po 5mg na raz… Ale przestałem po 2 miesiącach. Piłem coraz więcej, ale z przerwami, na kaca zawsze musiałem mieć coś do wypicia, bo kac przy nerwicy jest o milion razy większy niż u normalnego człowieka. Potem polepszało mi się, coraz mniej miałem lęków, wychodziłem na miasto, do znajomych (co wcześniej było niemożliwe, ze względu na lęk, o którym pisałem wcześniej). Było lepiej, nie miałem już żadnych napadów lęku w nocy, nie wsłuchiwałem się w ciało, nie czytałem o chorobach ani nie słuchałem nikogo gdy coś, ktoś o chorobie wspominał. Po prostu wychodziłem. Wczoraj przed snem, po paru miesiącach odkąd przestałem mieć ataki lęku, znowu się zaczęło. Strach, lęk, wsłuchiwanie się, czytanie na internecie, bo ubzdurałem sobie, że mam zapalenie wyrostka. Nie mogłem zasnąć, ale miałem jeden mocny lek na receptę, który bierze moja babcia i pomógł o dziwo, po wzięciu za pół godziny polepszyło mi się i zasnąłem, przebudziłem się rano o 8 z niewielkim lękiem, ale przez cały dzień się wsłuchiwałem w ciało, podnosiłem nogę, dotykałem brzuch, ale nic nie bolało, no może ciut. Ale innych objawów nie mam. Wiem, że to tylko głupie domysły i wymyślanie chorób, ale gdy sprzyja ten lęk okropny to człowiekowi nie chce się żyć i popada w depresję. Rozpisałem się strasznie. Czasem sobie myślę, przecież choruje na to kilka procent populacji i jakoś muszą dawać radę i dają, więc nie jestem sam, też będę walczył, ale już nie alkoholem.

  32. kasia pisze:

    Witam,chyba tez nią jestem w sensie hipochądryczka.Wmówiłam sobie ze cos mi sie dzieje z oczami.juz kiedys tez tak miałam teraz otóz gorzej widze na lewe oko tak dziwnie nie umiem tego opisac wczesniej miałam migrene i od tygodnia uciskają mi oczy jest mi nie dobrze.Okulista wykluczył jaskrę ale ja mam wrazenie ze zle zinterpretowałam moje objawy albo on nie był pewny i ze mam jednak jaskre boje sie. momentami wydaje mi sie ze moge zaraz oslepnąć. dodatowo czesto płacze z bezsilnosci i strachu ,mam nudnosci uciska mi oczy doszukuje sie objawów z przed paru tygodni,miesiecy mam tez lęki.boje sie ze to jaskra,że oslepne,ze mi to nie przejdzie .pomocy

  33. kasia pisze:

    dodam tez ze czesto sppie przy zaswieconym swietle sama nie wiem czemu poprostu mooze nie lubie gdy jest ciemno a swiatło słoneczne mnie razi,a jak leze too tak tego’ denerwującego oka’ nie odczuwam.co myslicie o tym/

  34. jurek pisze:

    A jak można porozmawiać o tym z chorym ,tak aby się nie obraził na mnie, ze proponuje psychiatrie i dzieki za pomoc

  35. karolina pisze:

    Witam,więc i ja też dołańczam do grona,u mnie zaczeło się od śmierci psa,zawszę byłam twardą dziewczyną,mam cukrzyce i nawet to mnie nie złamało,najpierw miałam dziwny atak na ulicy nogi jak z waty,bicie serca,poty,puźniej bóle karku i głowy,zupełnie zamknełam się w sobie,obmacywałam całe ciało i widze w nim wszystko,i miałam już raka ślinianki,marskość wątroby,raka żołądka,tarczycy teraz obmacuje głowe i już znalazłam 5 guzów,morfologia oraz badania ginekologiczne są wporzątku,ale ja codziennie umieram i wierze w to,że to jest naprawdę

  36. Natalia pisze:

    Ach, wiedziałam już od dawna o mojej chipochondrii – lub sobie ją wmówiłam.
    Miałam już parę ataków paniki dotyczącej problemów z sercem, płucami, mózgiem, ropieniem pępka itp. Teraz nowa “akcja” – torbiele na jajnikach czy w innych miejscach brzucha! Po prostu to kocham, teraz to już nawet czuję nieraz mocny ból w tych okolicach, chociaż wcześniej rzadko mi się taki zdarzał.
    Parę razy przeszłam piekło przez wyobrażone objawy, lekki puls w gardle, a ja myślę że umieram…

  37. ola pisze:

    ja też mam hipohondrie i podobne objawy jak waszeteż wmawiam sobie choroby ale nie wszystkie

  38. barbara pisze:

    Ja też chyba to mam, borykam się z tym problemem, aktualnie czekam na wyniki. Wkręciłam się w torbiele jajników i piersi, ginekolog uspokaja, ale każe robić badania, a czekanie na wyniki mnie rozwala. Ostatnio usuwałam taką zmianę skórną, którą dermatolog określił jako brzydką, 3 tygodnie wyjęte z życiorysu, oczywiście żyłam a raczej umierałam w przekonaniu, ze mam czerniaka. współczuję mojemu mężowi. Nawet udałam się do psychoterapeuty, jestem po 3 sesjach. Opiera się to na razie na szukaniu przyczyny w dzieciństwie, np. braku uwagi ze strony matki, tylko czy ja naprawdę moją starą matkę powinnam oskarżać za moje obecne problemy?
    Niestety ciągłe wsłuchiwanie się w siebie nie ułatwia życia. Mam za sobą 2 krotne epizody depresji sprzed 8 i 3 lat, ale teraz próbuję poradzić sobie psychoterapią. Oczywiście internet jest przeze mnie przeszukiwany pod kątem chorób i dopasowywania objawów do mojego stanu. Zaczynało się to wszystko kłuciami w okolicy serca, potem w piersi, następnie w lewym boku

  39. olaaa pisze:

    Od trzech lat mam ten problem,nerwica od dziecka ,depresja…Czytam teraz wasze komentarze i raz się śmieje ,raz płacze. Każdy wpis dopasowałabym do siebie. Zaczęłam sobie radzić z chorobą,nie skupiam się na bólu,kiedy kładę się spać i coś mnie zakuje to otwieram oczy i mówię sobie “przecież nic mnie nie boli” i nie boli. Jednak muszę wybrać się do psychiatry bo ostatnio mam zawroty głowy i znowu zdiagnozowałam “tętniaka” :D no ale cóż poradzimy,jaki lekarz by nie był ,jakich leków by nie dał,ta choroba będzie z nami do końca życia

  40. hascka12 pisze:

    I ja sie tu wpisze….. walcze z tym od ponad 3 lat. Sa chwile ze jest lepiej. W miedzy czasie bylam w ciazy i bylo naprawde swietnie a ostatnio znow wrocilo. Juz mialam wszystko mozliwe choroby. Na dzien dzisiejszy padlo na raka piersi. niby wyczuwam jakas gorke pod pacha. Ale raz wyczuwam raz nie. Ale ogolnie wedruje to juz ze mna dluzszy czas. Somatycznych objawow sporo. W zaleznosci od tego co mi sie wydaje ze mi jest. Wspolczuje wszystkim ktorzy sie z tym zmagaja. Pozdrawiam

  41. Violetta pisze:

    Ja niestety tez jestem hipochondryczka. Od dwoch lat latam tylko po lekarzach I szpitalach. Na poczatku wmowilam sobie zawal serca, bol I dretwienie lewej reki. Po kilku nocach na pogotowiu I dokladnych badaniach mi przeszlo. Pozniej raka pluc, jajnikow,hiv, rak mozgu itd. Badania krwinki co 3 miesiace. Przeswietlenia i rozne usg co kilka miesiecy. Nie ufam lekarzom wydzaje mi sie ze mnie biora na piwaznie. I juz po tylu “chorobach” powinnas isc na medycyne. Wiem ze to brzmi smiesznie i naprawde mam juz dosyc takiego zycia ! Wspolczuje wszystkim ktorym sie to tez przytrafilo.

  42. Dominika pisze:

    Ehh… niestety ta choroba dopadła także i mnie mam 18 lat a od roku wmawiam sobie przeróżne poważne choroby miała również lęki , paniki myślałam , że umieram tak jest ciągle . mam już dość tego wmawiania sobie boję się co będzie dalej można jakoś to leczyć proszę o pomoc mam dopiero 18 lat :(

  43. Tomek pisze:

    Hej. Kurde ja tez mam tą chorobe wywnioskowalem z waszych wpisow. To jest tak masakryczne ze koniec. Wlasnie piszac teraz mam ten stan ktory jest nie do opisania poprostu makabra. Wszystko co wyczytalem czyli objawy nerwicy a co za tym idzie hipochondria rowniez odczuwam to na wlasnej skorze. Mi pomaga melisa zwykla meliska. Jak czuje juz jej zapach jest lepej nie wiem czemu. Wiadomo nie pomaga mi w 100% ale troche usmieza tą mozna powiedziec wikse. Lecz sa tez plusy tej przypadlosci poniewaz dzieki temu rzucilem palenie mocno stronie od alkoholu pije doslownie raz na pol roku nawet na dwoch weselach bylem na ktorych latalem z sokiem lub woda jak strazak;-) ale to sa tylko te plusy bo przebieg tego schorzenia jest masakryczny. Glupio to zabrzmi ale odczuwam ulgs ze nie tylko ja zmagam sie z tym;-) to jakos tak podbudowuje do dalszej walki z tym. Nie bylem psychiatry nie biore zadnych lekow i nie mam stwierdzonej nerwicy na papierku ale wiem o tym ze mam ja napewno! Mam 27 lat iwalcze z tym prawie 3 lata. Zycze sobie i wam wytrwalosci walki i skutecznych efektow tej bitwy z tą choroba;’) pozdrawiam goraco;-)

  44. arczi pisze:

    Ja “przechodzilem” juz: Rozedme pluc, tetniaka aorty brzusznej, przepukline rozworu przelykowego, marskosc watroby, rak przelyku, rak pluc, rak jelit wiecej nie pamietam. Ludzie sie z nas smieja dopoki sami nie przezyja tego samego ale proporcjonalnie do ilosci przypadkow kiedy zdiagnozowana przezemnie choroba stawala sie bzdura mam coraz wieksza swiadomosc mojej hipohondri i nie wmawiam sobie az tyle.

  45. ewa pisze:

    jest masakra od smierci mamy nie daje rady z ta choroba ciagle mysle ze za chwile umre mam dwójke dzieci boje sie ze zostana same tak jak ja

Skomentuj

  • Depresja | Nerwica

    Psychosfera.net on Facebook


  • Najczęstsze przyczyny raka płuc zobacz.

    Wyszukiwarka



    Na skróty

    Neuropsychologia